Przejdź do głównej zawartości

Dekadenckie zrozumienie smaku cukierka.

  Ponoć w we wszechświecie nic nie ginie, nic nie umiera tylko zmienia formę. Energia która krąży, zmienia swoje położenie.

Czysty przypadek, że znalazłem swój blog. Jak by ktoś to powiedział "Tak miało być".  Długo nie pisałem tutaj. Pewnie wszyscy o tym blogu zapomnieli. Jak Małgorzata, Anka, Krzysztofa.

I inni z mojego schizofrenicznego wówczas świata. Czy coś się zmieniło od tamtego pamiętnego czasu? Tak i to na gorsze, bo nie przystanąłem na moment i nie zastanowiłem się co dalej z sobą począć. Którą ścieżkę wybrać, których ludzi przy sobie zatrzymać a których odprawić. Jeszcze bardziej popadłem w uzależnienie. O wszystko obwiniałem i dalej obwiniam rodziców.  Nie odciąłem się od nich przez te dziesięć lat od powrotu do Wrocławia. Ciągle pogrążony w żałobie po dzieciństwie którego nie miałem. Teraz jest dzisiaj. Ja jak dziecko. Jak dziecko się zachowałem i jak dziecko "chciałem zabrać coś co nie należało do mnie". Tak mi powiedzieli. Noc nieprzespana. Niby mam nową pracę, ale nie mam, niby.  Relacje z samym sobą mam utrudnione, nie reaguję na swoje potrzeby, nie zaspokajam ich. Złość przelewam w siebie i na innych, zamiast wyrażać ją w konstruktywny sposób. Wydaje mi się że jestem dobry, chcę innym pomóc a faktycznie wylewam swoje frustracje i żale. To nigdy się nie skończyło dobrze. Tak, psychopata. Nie ma co się tłumaczyć i udawać kogoś kim nie jestem. Życie swoje przegrałem. W wieku trzydziestu siedmiu lat nie mam stałej pracy i godziwych zarobków, samochodu, mieszkania, żony czy partnerki, może dzieci, nie mam zainteresowań. Wydawało się że byłem już na życiowym zakręcie, ale to był dopiero przedsmak tego co miało nastąpić przed- i wczoraj. Wszystko się skumulowało i pękło. Szukałem akceptacji, szczęścia w innych, zamiast w sobie i przestać żyć przeszłością. I tak minęło siedemnaście lat. Mam wiele żalu do siebie za minione, ale nie zmieniłem nic na przestrzeni lat. Nie oczekujcie, że jak będziecie dorośli to przyjdą do was rodzice i przytulą i przeproszą. Otóż nigdy to nie nastąpi. A Wy będziecie sami, odrzucicie pomoc ludzi, dobre rady i słowo. Nie odróżnicie go, bo nie wiecie co to jest dobro, miłość i szacunek. Nie jesteście tego nauczeni. Nie nauczy Was tego nikt. Sami musicie to odkryć, przezwyciężyć i zrobić. Iść dalej i nie oglądać się za siebie, odciąć się mentalnie, albo i nawet fizycznie. Siła jest Was. Rozmawiacie ze swoim Ja, dbajcie o wewnętrzne dziecko.

Łatwo mówić/pisać, trudniej zrobić.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga